poniedziałek, 10 października 2016
Paryż. Moja opinia :)
Paryż ...
Te wspaniałe miasto udało mi się odwiedzić w maju tego roku. Była to wycieczka zorganizowana, więc nie będę przygotowywać dla Was programu zwiedzania (tak jak to było w przypadku: Warszawy,Szczyrku,Wrocławia czy Pszczyny). Za to chciałabym przedstawić Wam moje zdanie o tym mieście.
Na początek trochę o terminie. Paryż. Maj 2016. Jakiś czas po pamiętnych wydarzeniach. Jadąc do Francji nie miałam większych obaw o moje bezpieczeństwo. Może to przygotowania podróżne lub podekscytowanie, które towarzyszyło mi już miesiąc przed wyjazdem. O ty, że wyjeżdżam dowiedziałam się miesiąc przed, więc nie było czasu na stres :)
Również osoby, które mi towarzyszyły nie okazywały jakiś stresów (może to dlatego, że była to grupa młodych ludzi). Żołnierze na ulicach sprawiali, że wręcz czuliśmy się bardzo bezpiecznie :) Pogoda była przepiękna, słońce świeciło. Chodziliśmy ubrani jak na jesień lecz w okularach słonecznych :)
Miasto przepiękne i chciałabym wrócić tam choćby na jeden dzień ;) i mam nadzieję, że odwiedzę je jeszcze kiedyś. Francuzi byli dla nas naprawdę mili, kiedy uśmiechałam się do nich w sklepie czy na ulicy (zazwyczaj uśmiecham się do ludzi, których mijam i patrzymy na siebie), oni odwzajemniali uśmiech :)
Atrakcje. Co tu dużo mówić to PARYŻ! Mnie osobiście zachwyciło prawie wszystko. Tak, prawie (wrócę do tego za chwilę). Przed wyjazdem słyszałam od dziadków, że miasto odwiedziła jakaś ciocia i nie widziała w nim nic specjalnego. Ogólnie wiem, że istnieje kilka opinii, że jest przereklamowany. Ja osobiście się z tym nie zgadzam. To, że jest popularny i że każdy potrafi wymienić jego symbole to prawda, ale zobaczyć je na własne oczy to ( też dlatego) wielkie przeżycie.
Wieża Eiffla, Łuk Triumfalny, Katedra Noter Dame zrobiły na mnie wrażenie. Naprawdę duże.
Wszystko o tym co mi się podobało możecie przeczytać w tym poście ;)
Co mi się nie podobało? Nie było tego dużo.
Pola Elizejskie nie spełniły moich oczekiwań. Jest tam dużo sklepów, a ja wyobrażałam je sobie podobnie do montmartre. Może to kwestia oczekiwań, więc radzę wam je jednak zobaczyć. Prawdą jest jednak, że bardzo mile wspominam to, gdy jechaliśmy przez nie autokarem i słuchaliśmy ,,Aux Champs-Elysées" :)
Trochę nudziłam się też w Wersalu, ale zrekompensowały mi to ogrody wersalskie.
To wszystko :)
Naprawdę był to jeden z najlepszych tygodni w moim życiu :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz